Bycie z mężczyzną, którego podnieca karmienie Cię i patrzenie, jak przybierasz na wadze, potrafi być szaloną, intensywnie erotyczną przygodą. Ten kink, znany jako feederyzm, miesza jedzenie, tłuszcz i przyjemność seksualną tak, że bliskość i zaufanie robią się głębsze. Choć trudno nazwać to najzwyklejszym źródłem podniecenia, fetysz karmienia wcale nie jest czymś niespotykanym reddit.com – a jeśli jesteś cispłciową kobietą, której partner jest cispłciowym mężczyzną feederem, sposobów na podsycanie jego pożądania przy jednoczesnym cieszeniu się własną rozkoszą jest bez liku. Ten obszerny przewodnik zbiera odważne, szczere podpowiedzi – od tego, co założyć, po to, jak się poruszać – żeby dało się erotycznie zaangażować chłopaka feedera na każdym poziomie.
„Chcę leniwej dziewczyny, dla której będę piekł, której będę głaskał brzuch i którą będę traktował jak grubą królową… Choć jestem weganinem, podnieca mnie myśl o dziewczynie pijącej gęstą śmietanę.” fiercefatty.com – wyznanie jednego z feederów.
Feederyzm jest wyjątkowy, bo działa i na ciało, i na głowę. Wielu feederów podnieca widok rosnącego brzuszka, doznanie miękkości i sytości oraz układ sił, w którym otacza się partnerkę opieką (albo kieruje tym, jak jej ciało się zmienia) sniffieshush.com. Feederzy często opisują to jako mieszankę czułej troski i dominacji – „trochę jak dom nastawiony na sprawianie przyjemności”, jak ujmuje to jedno ze źródeł sniffieshush.com. Co to oznacza w praktyce? Że każdy drobiazg – od tego, jak mówisz o jedzeniu, po to, co masz na sobie – może stać się erotycznym zapalnikiem, który doprowadza go do szału. Poniżej znajdziesz naprawdę dużo konkretnych pomysłów, wszystkie oparte na prawdziwych doświadczeniach, wiedzy społeczności fetyszowej i odrobinie psychologii kinku.
Niezależnie od tego, czy skrycie też kochasz ten kink, czy po prostu szczerze zależy Ci na jego przyjemności, te podpowiedzi pomogą Ci dotrzeć do tego, co podnieca feederów. Obudźmy w Tobie boginię feedee i zamieńmy jego fantazję w Twoją nową grę wstępną.
Jeśli ciekawi Cię psychologia stojąca za tym, co Twój chłopak „ma”, tutaj jest ciekawy tekst do przeczytania na spokojnie!
Ubierz się na rozkosz: ciuchy i widoki, które doprowadzają go do szału
Ubranie potrafi być dla feedera ogromnym bodźcem. Wielu mężczyzn z tym fetyszem szaleje na punkcie stylizacji, które podkreślają coraz pełniejsze krągłości albo sam moment wyrastania z własnej szafy. Ubrania eksponujące rosnący brzuszek to jeden z najprostszych sposobów, żeby wcisnąć mu wszystkie guziki naraz. Oto kilka garderobianych pomysłów, którymi da się go podkusić:
- Wciśnij się w coś za ciasnego: wyciągnij starą górę albo dżinsy sprzed kilku kilogramów i zaskocz go, zakładając je. Jeśli są odrobinę za małe – brzuszek wypycha materiał, guziki ledwo trzymają – powstaje niesamowicie erotyczny obraz tego, ile już przybyło. W jednej z prawdziwych historii chłopak feeder „uwielbiał, kiedy nosiła superciasne ciuchy”, nawet malutką koszulkę z czasów nastoletnich, tak opiętą, że piersi wylewały się górą inkl.com. Widok obcisłego stroju, z którego prawie się wysypujesz, natychmiast go rozpali. To namacalne potwierdzenie kilogramów, które przybyły dla niego, a feederów ten postęp podnieca wyjątkowo mocno inkl.com. Możliwe, że nie wytrzyma i złapie za odsłonięte boczki albo miękkie fałdki wystające ponad pasek – i o to właśnie chodzi!
- Wyeksponuj brzuszek: wybieraj sukienki i topy, które pokazują talię i brzuch. Krótkie topy, wiązane koszule albo bielizna zostawiająca brzuszek na widoku dają mu bezpośredni dostęp do jego ulubionego widoku. Nawet zwykły elastyczny top o rozmiar za mały potrafi pysznie opiąć brzuszek. Wielu feederów jest bardzo wzrokowych; zaokrąglony brzuszek na wierzchu działa na nich jak bielizna. Możesz przy kolacji zaczepnie poklepać albo pogłaskać brzuch przez materiał, żeby przyciągnąć jego wzrok. Świadomość, że zerka ukradkiem, jak bardzo sukienka opina się już na brzuszku, potrafi podniecić Was oboje.
- Zmiana stroju i teaser w stylu „przed” i „po”: jeśli naprawdę chcesz mu namieszać w głowie, wpleć w randkę zmianę stroju. Zacznij kolację w czymś umiarkowanie dopasowanym. Kiedy najesz się do syta (własnego albo jego), wyjdź na chwilę i wróć w jeszcze ciaśniejszej stylizacji – albo w tej samej, tyle że z odpiętym guzikiem lub podciągniętą koszulką odsłaniającą brzuszek. Patrzenie, jak ubranie robi się ciaśniejsze w miarę sytości i miękkości, to dla feedera erotyka na żywo. On na pewno zauważy zmianę – może zamek nie dochodzi już do końca, może brzuszek wygląda spod topu – i to go rozpali. W fantazjach feederów często pojawia się partnerka wyrastająca ze swoich ubrań; da się to odegrać w ciągu jednego wieczoru.
- Bielizna i kostiumy do roleplay: nie lekceważ siły bielizny, która świętuje Twój rozmiar. Koronkowy komplet, który lekko wrzyna się w ciało, tworzy zmysłowe wypukłości, po których będzie chciał wodzić językiem. Bodystockingi i body w dużych rozmiarach obejmują krągłości i podkreślają każde drgnienie przy ruchu. Jeśli oboje lubicie odrobinę zabawy w roleplay, pomyśl o kostiumach pasujących do fetyszu: na przykład seksowna świnka (opaska z różowymi uszkami plus różowa bielizna), żeby z przymrużeniem oka wcielić się w jego „łakomą świnkę”, albo obfita sukienka „mleczarki”, jeśli podoba mu się klimat karmienia w wiejskim stylu. Jest w tym łobuzerski humor i można się przy tym pośmiać, jednocześnie karmiąc ten kink.
- Codzienne zaczepki: nawet poza sypialnią zwykłe ubranie da się zamienić w narzędzie prowokacji. Włóż do pracy opiętą ołówkową spódnicę i napisz mu w porze lunchu, że jest „tak ciasna po tym wielkim obiedzie, że chyba zaraz pęknę!”. Albo przebierz się w domu w jego T-shirt – taki, który ledwo domyka się na biuście i brzuchu – i pozwól mu zobaczyć, jak bardzo jest naciągnięty. Takie drobne sygnały w codzienności trzymają jego feederską wyobraźnię w ciągłej gotowości. Będzie myślał o zdejmowaniu z Ciebie tych za ciasnych ubrań i o oglądaniu dowodów swojego wpływu na Twoje ciało.
Dlaczego to działa: feederzy erotyzują zmianę. Ciasne ubranie to w zasadzie dowód tej zmiany – widzialna manifestacja kilogramów, które przybyły inkl.com. Widok tego, jak wciskasz się w obcisły strój albo z premedytacją obnosisz się ze swoim nowym „rozmiarem”, trafia dokładnie w te psychologiczne guziki, o które chodzi. On czuje się sprawczy (przecież pomógł Ci nabrać krągłości), a do tego dochodzi dreszczyk tabu – większość ludzi ukrywa przybieranie na wadze, a Ty pokazujesz je, i to specjalnie dla niego. Efekt? Bardzo możliwe, że podnieci się natychmiast i zechce Cię chwalić, dotykać i wziąć. Jak wspomina jedna z osób feedee: „Podczas seksu potrząsał moim brzuchem i kolebał moimi udami. »Zobacz, jaka się robisz duża!« – wykrzykiwał. »Boże, ale jesteś gorąca i seksowna«”inkl.com – ciasne ubrania pomagają tworzyć właśnie takie momenty niepohamowanego pożądania.
Mów do niego: dirty talk, zaczepki i ton głosu
To, co mówisz i jak to mówisz, potrafi być dla feedera niesamowicie erotyczne. Ten fetysz ma własny, smakowity słownik – słowa takie jak „napchana”, „świnka”, „łakomczuch”, „brzuszek” czy „duża kobieta” potrafią przejść mu dreszczem po plecach, jeśli padną we właściwym kontekście. Nie wstydź się dirty talku w feederystycznym wydaniu; pokazanie, że rozumiesz jego kink także językowo, jest potężnym bodźcem. Oto jak używać sypialnianego języka i tonu, żeby go kusić:
- Wpleć fetyszowe słowa klucze w dirty talk: przypraw swoje gorące zdania słowami, które mówią o jedzeniu i rośnięciu. Na przykład w czasie gry wstępnej albo seksu możesz wyjęczeć coś w stylu „jestem teraz taka napchana… tyle zjadłam dla ciebie” albo „podoba ci się twoja łakoma świnka taka pełna, skarbie?”. Jeśli nazywanie siebie „świnką” albo „grubą kobietą” daje Ci poczucie siły i podnieca – śmiało; wielu feederów lubi odrobinę kinku degradacyjnego za świadomą zgodą, w którym rozkoszujesz się niegrzecznymi etykietkami. Z drugiej strony można też mówić językiem pochwały: „chcę być twoją grzeczną dziewczynką i zjeść wszystko do końca” albo „uwielbiam, jak dbasz o swoją rosnącą królową”. Kontrast między słodkimi zwrotami w rodzaju „królowa” czy „bogini” a wprost nazwanym tyciem trafia w samo sedno, bo mówi mu, że wiesz, że robisz się większa, i że wiesz, jak bardzo on to kocha.
- Zachęcaj go słowami: feederów bardzo mocno podnieca zachęcanie. Zwykle płynie ono w jedną stronę (to on namawia Cię na jeszcze kęs), ale odwróć scenariusz i zachęć go, mówiąc o tym, jak bardzo jemu się to podoba. Na przykład głaszcząc wypełniony brzuszek, szepnij „nie chcesz nakarmić mnie jeszcze odrobinę? Dam radę…” albo „no dalej, to już wszystko? Założę się, że chciałbyś zobaczyć mnie jeszcze grubszą”. Zaczep go z uśmiechem: „chyba chcesz zobaczyć, jak wysypuję się z tych majteczek, prawda?” – powiedziane niskim, gorącym tonem. Wypowiadając na głos niewypowiedziane pragnienia, opowiadasz w zasadzie jego fantazję – dla niego to skrajnie erotyczne. Pokazuje Twoją pewność siebie i pełne wejście w temat, a to dla osoby z fetyszem działa jak kocimiętka.
- Zaczepki i zabawa w upokorzenie: jeśli Wasza dynamika ma miejsce na odrobinę żartobliwego upokorzenia (oczywiście za świadomą zgodą), możesz przyjąć ton udawanej reprymendy z uśmiechem: „zrobiłeś ze mnie takiego łakomczucha, prawda? Po prostu nie mogę przestać jeść…” albo „miałam być dziś grzeczna, ale ty musiałeś mnie rozpieścić, i popatrz teraz na ten brzuch! Coś ty narobił?” – wypowiedziane ze śmiechem, przy potrząsaniu brzuszkiem. Prawdopodobnie odpowie podnieceniem, pochwałą albo dorzuci swoje („tak, i zrobię cię jeszcze większą!”). Inny wariant: oddaj jemu prowadzenie w słowach, a sama odpowiadaj. Jeśli mówi do Ciebie „moja mała świnka” albo rzuca „jedz dalej, chcę mieć ten brzuszek jeszcze większy”, odbij to: „tak, będę twoją świnką”. Taki dirty talk, w którym może nawet poprosić, żebyś „zakwiczała”, sięga wprost do dominacji i uległości (o tym więcej dalej) i bywa bardzo erotyczny, jeśli oboje tego chcecie. (W jednej ze scen feederystycznej erotyki feeder wyrzuca z siebie komendy w rodzaju: „Jedz dalej… bądź dalej łakoma. I dalej poddawaj się swojemu feederowi… A teraz zakwicz dla mnie.” tumblr.com tumblr.com Tak mocny język nie jest dla każdego, ale dobrze pokazuje, jak intensywny potrafi być feederski dirty talk!)
- Ton głosu i głośność: liczy się też sposób, w jaki te słowa padają. Kiedy szepczesz mu do ucha pokusy, użyj niskiego, zmysłowego tonu – choćby w restauracji, wymruczeć „nie mogę się doczekać, aż później pogłaszczesz mi brzuszek” tym sypialnianym głosem. Z kolei w czasie domowej sesji karmienia można sięgnąć po bardziej niewinny, dziewczęcy ton i poprosić o dokładkę: „proszę pana, czy mogę prosić o jeszcze?” (łobuzerskie nawiązanie do Olivera Twista, tyle że podkręcone erotycznie). Jeśli wolisz stronę dominującą, mów stanowczo i rozkazująco: „przynieś mi kolejny kawałek ciasta, niewolniku” (o ile taki roleplay Was kręci). Sedno polega na tym, żeby wcielić się w postać – chętnej do sprawiania przyjemności osoby feedee, rozkapryszonego łakomczucha albo bogini celebrującej własny brzuszek – i pozwolić, żeby głos wzmacniał fantazję. Zwróć też uwagę na dźwięki bez słów: jęki przyjemności przy jedzeniu, cięższy oddech przy pełnym brzuchu, nawet delikatne beknięcia (jeśli czujesz się z tym swobodnie – jeden z feederów napisał na Tumblrze z przekąsem: „Nie powstrzymuj beknięć… uważam, że są naprawdę urocze” quantativeeasing-stuff.tumblr.com). Takie dźwięki mówią mu, że naprawdę sobie folgujesz i że jest Ci dobrze z byciem bezwstydnie najedzoną, a to ogromny bodziec.
- Potwierdzaj jego pragnienia: co jakiś czas nazwij wprost jego kink. Powiedz coś w rodzaju „uwielbiam, jak podnieca cię patrzenie, jak jem” albo „wiem, że chcesz, żebym rosła dla ciebie”. W czasie seksu możesz westchnąć „dotknij mnie tam, gdzie robię się gruba” jako niegrzeczną instrukcję. Takie zdania pokazują, że go widzisz i w pełni przyjmujesz jego fetysz. Potrafią rozpuścić resztki wstydu, które w sobie nosi, i zastąpić je czystym pożądaniem i wdzięcznością. Wielu feederów jest absolutnie zachwyconych, kiedy partnerka nie tylko toleruje fetysz, ale rozmawia o nim. Usłyszenie od Ciebie w jednym zdaniu słów o wadze, jedzeniu i jego podnieceniu może go doprowadzić do szczytu na miejscu.
Dlaczego to działa: słowa mają moc – zwłaszcza w fetyszu tak psychologicznym jak feederyzm. Używając feederskiego języka, potwierdzasz jego świat fantazji i wchodzisz do niego. Dla feedera usłyszenie wyszeptanego „jestem taka napchana” jest równie erotyczne jak „strasznie mnie napaliło” – bo u niego jedno łączy się z drugim. Efekt psychologiczny jest mocny: dirty talk odwołujący się do jedzenia i tycia utwierdza go w tym, że panuje nad sytuacją (jeśli jest typem dominującym) i że Ty z radością poddajesz się łakomstwu. Karmi to również – tak, ten żart był zamierzony – jego poczucie odpowiedzialności i dumy z tego, że Twoje ciało rośnie. Pewna kobieta wspominała, że w miarę jak stawała się większa, jej chłopak wykrzykiwał „Boże, ale jesteś gorąca i seksowna”, chwaląc, jaka robi się „duża” inkl.com – to potwierdzenie w słowach sprawiało, że czuła się seksowna, a jego dodatkowo nakręcało. Krótko mówiąc: otwarte, erotyczne mówienie o kinku wyciąga go z cienia i wprowadza do Waszego życia seksualnego z pełną siłą, podkręcając podniecenie po obu stronach.
Zmysłowe rytuały karmienia i aranżacja posiłków
Dla feedera i osoby feedee pora posiłku to gra wstępna. Zamiana zwykłej kolacji w erotyczny rytuał karmienia potrafi wystrzelić napięcie seksualne pod sufit. Liczy się nie tylko to, co jecie, ale i to, jak całość jest podana i poprowadzona. Świadomie budowane „sceny karmienia” pozwalają sięgnąć do fetyszu w skupiony sposób. Oto kilka pomysłów na aranżacje posiłków i rytuały, które podniecą go, zanim padnie pierwszy kęs:
- Wieczór randkowy pod znakiem opychania się: zaplanuj wieczór, którego jedynym celem jest doprowadzenie Cię do rozkosznej sytości. Ugotujcie albo zamówcie nadmiar tłustego, bogatego jedzenia – wszystkich Twoich i jego ulubionych rzeczy. Nakryj stół romantycznie: świece, może cicha muzyka, a do tego tyle półmisków, że od razu widać, iż dwie osoby nie powinny tego rozsądnie zjeść. Sama obfitość jest bodźcem (aż krzyczy łakomstwem). Zrób z tego mały ceremoniał: on podaje Ci talerz za talerzem albo Ty za każdym razem, kiedy kończysz porcję, mówisz zaczepnie „poproszę jeszcze”. Świadomość, że ta kolacja ma wprost służyć opychaniu się aż do granic sytości, rozpali w nim feedera. Będzie patrzył na Ciebie z pożądaniem, kiedy powoli zwalniasz, głaszczesz brzuszek i mimo wszystko dajesz radę na kolejnych parę kęsów, bo oboje chcecie tego stanu przepełnienia. Dla feedera taka scena to praktycznie pokaz na żywo. Wskazówka: załóż coś, co łatwo przejdzie z kolacji do sypialni, bo na pewno rzuci się na Ciebie, gdy tylko zaczniesz pojękiwać z sytości.
- Zagraj w „kelnera” i „feedee”: wpleć w posiłek odrobinę roleplay. Możesz rozsiąść się jak rozpieszczona królowa, podczas gdy on gra uważnego kelnera albo szefa kuchni. Przynosi Ci kolejne dania, opisując je z rozkoszą („Kaloryczne fettuccine Alfredo z dodatkową śmietaną, dokładnie tak, jak lubi madame…”) i naprawdę karmi Cię z ręki albo z widelca. Przyjmowanie kęsów prosto od niego bywa bardzo intymne – dosłownie oddajesz mu kontrolę nad tym, ile jesz, kęs po kęsie. Patrz mu w oczy i przeżuwaj powoli, może nawet zmysłowo possij jego palce, jeśli Ci je poda. Karmienie wprost z ręki jest dla feedera mocno erotyczne; jest w nim jednocześnie troska i władza. To on realizuje w tej chwili swój fetysz, a Ty widzisz, jak bardzo go to podnieca. (Nie zdziw się, jeśli będzie musiał poprawić się w spodniach, wpychając Ci między wargi ostatni kęs ciasta.)
- Rytuał grzesznego deseru: wielu feederów ma słabość do patrzenia, jak partnerka rozpływa się nad deserem. Po zwyczajnej kolacji można wprowadzić osobny rytuał deserowy. Na przykład: wyciągnij całe ciasto albo tacę babeczek i sprawdź – z jego zachętą – ile dasz radę zjeść. Rób to powoli i erotycznie: może jedz rękami, zlizuj krem z palców, kiedy on patrzy, albo prosto z jego palców. Możesz nawet włączyć deser do zabawy z ciałem: rozsmaruj odrobinę bitej śmietany na piersiach albo brzuszku i pozwól mu zlizać ją w nagrodę za kolejny kęs. To łączy zabawę jedzeniem z dotykiem seksualnym. Tak, robi się bałagan, ale to część zabawy. „Ostatnio jesz naprawdę niechlujnie, co, kotku?” – zaczepnie rzuca jeden z feederów quantativeeasing-stuff.tumblr.com – a dla niego to urocze. Przyjmij ten mały nieporządek; ślad czekolady w kąciku ust albo kropla lodów na dekolcie dają mu okazję, żeby Cię posprzątać… językiem.
- Zabawy z centymetrem i wagą: zamień posiłek w lekki eksperyment naukowy dla jego kinku. Przed startem stańcie razem na wadze albo poproś, żeby zmierzył obwód Twojego brzuszka. Potem, po uczcie (a może i w połowie, jeśli robicie przerwę), powtórzcie pomiar – i patrzcie, jak liczba rośnie! Wielu feederów szaleje na punkcie konkretnych dowodów przybierania na wadze, nawet tych chwilowych, w rodzaju obiadowego brzuszka. W jednej z relacji feeder „ważył ją przed posiłkiem i po nim, żeby sprawdzić, czy coś przybyło” inkl.com i absolutnie uwielbiał odnotowywać te dodatkowe kilogramy. Możesz zrobić z tego coś seksownego, kładąc jego dłoń na swoim brzuszku, kiedy odczytuje wynik, i mówiąc: „Patrz, przybyło mi dziś dla ciebie 1,5 kg”. Myśl, że jego starania (i Twoje folgowanie sobie) przełożyły się na realną wagę – nawet jeśli to głównie waga kolacji – potrafi wprowadzić feedera w ekstazę. Jeśli nie masz pod ręką wagi, podobnie zadziała centymetr owinięty wokół brzucha albo przymierzenie po posiłku „kontrolnej” części garderoby (na przykład spodni, które i tak były już ciasne), żeby zobaczyć, jak bardzo się teraz nie dopinają. To rytualny sposób na świętowanie każdego kilograma, a w feederyzmie właśnie o to chodzi.
- Uczta w wersji comfort: stwórz maksymalnie przytulną scenerię na leniwą sesję opychania się. Wyobraź sobie: mnóstwo przekąsek i jedzenia na wynos na stoliku, Ty w wygodnej bieliźnie albo piżamie, w gnieździe z poduszek. Oglądacie serial jednym ciągiem albo filmiki o osobach, które tyją z wyboru, a Ty jednym ciągiem jesz. On głaszcze Cię po plecach albo po brzuszku, kiedy bezwiednie skubiesz i podjadasz. Ta sceneria gra fantazją o „lenistwie i robieniu się coraz grubszą”. Jeden z feederów wyobrażał sobie na blogu, że mówi partnerce: „nie musimy nigdzie wychodzić… zostań tu i pograj w gry, choć naprawdę ślicznie wyglądałaś z tłuszczykiem wylewającym się z sukienki” quantativeeasing-stuff.tumblr.com – zachęcając do przytulnego wieczoru w domu i do folgowania sobie. Klimat jest tu miękko dominujący: on ułatwia Ci odpuszczenie wszelkich ograniczeń. Żadnych diet, żadnych manier, sama przyjemność. Pod koniec wieczoru siedzisz w otoczeniu pustych pudełek, z przyjemną ciężkością i sennością w ciele – a jego widok Twojej pełnej jedzeniowej błogości podnieca do granic. Może zanieść Cię do łóżka (o ile w ogóle da się ruszyć) i kochać się z Tobą powoli, przy pełnym brzuchu.
Dlaczego to działa: uporządkowane rytuały wokół karmienia zamieniają jedzenie – rzecz najzwyklejszą pod słońcem – w erotyczne wydarzenie. U feederów duża część podniecenia bierze się z samego procesu: z tego, że robisz się coraz bardziej najedzona i coraz grubsza, a nie dopiero z efektu końcowego. Rytuał sprawia, że oboje smakujecie ten proces bardziej świadomie. Buduje też oczekiwanie – podobnie jak przygotowywanie sceny BDSM. Karmienie drugiej osoby jest intymne i potrafi być mocno dominujące albo mocno opiekuńcze (albo jedno i drugie naraz). Kiedy pozwalasz mu się nakarmić albo świadomie jesz więcej niż zwykle pod jego łakomym spojrzeniem, odgrywacie wspólny akt kinku. Psychologicznie potwierdza to jego rolę feedera – to on dosłownie sprawia przyjemność, podając jedzenie. Drobne dodatki, takie jak ważenie czy głośne podliczanie zjedzonego, dokładają konkretnego paliwa dla fetyszu (liczby, obrazy, bałagan), które podtrzymuje fantazję. Jak opowiadała jedna z par, „głaskał mnie po brzuchu, kiedy jadłam” i zasypywał ją pochwałami za każdy nowy kilogram inkl.com – zamieniając kolację w zmysłowe świętowanie zmiany. Takie rytuały robią z feederyzmu coś namacalnego i przeżytego, a nie tylko fantazję, i podkręcają zarówno podniecenie, jak i bliskość.
Nawyki jedzeniowe pełne folgowania sobie, które go podniecają
To, jak faktycznie jesz przy partnerze feederze, potrafi być niesamowicie erotyczne. Dla większości ludzi maniery przy stole i powściągliwość to kwestia dobrego wychowania – ale w feederskiej zabawie łakomstwo i apetyt są seksowne. Bardziej swobodny, zmysłowy sposób jedzenia mówi mu, że w pełni oddajesz się tej chwili, a dokładnie tego pragnie. Rozważ te podpowiedzi na jedzenie w sposób, który go podnieca:
- Jedz z entuzjazmem: dla feedera nie ma nic seksowniejszego niż widok tego, że naprawdę cieszysz się jedzeniem, bez wahania. Pozwól sobie rozsmakować się w smakach. Bierz duże kęsy burgera, wydawaj ciche „mmm”, kiedy próbujesz czegoś pysznego, przymykaj oczy z przyjemności przy łyku gęstego shake’a. Taka jawna radość z jedzenia jest ogromnym bodźcem, bo pokazuje, że nie wstydzisz się folgować sobie. Jeśli chcesz podkręcić efekt, od czasu do czasu jedz trochę szybciej albo z lekkim zapamiętaniem – jak ktoś, kto nie może się doczekać, aż napełni brzuch. Może raz na jakiś czas odezwiesz się nawet z odrobiną jedzenia w ustach (nic zbyt dosadnego, ale na tyle, żeby było widać, że nie zamierzasz udawać ideału). Chodzi o to, żeby wysyłać sygnał nieskrępowanego apetytu. Twój chłopak feeder będzie patrzył z przyspieszonym tętnem i myślał: „Naprawdę odpuszcza sobie kontrolę, ona potrzebuje tego jedzenia”, a to karmi wprost jego fantazję o Tobie jako nienasyconej.
- Zmysłowe delektowanie się: z drugiej strony można go uwodzić także jedzeniem powolnym i zmysłowym, kiedy chwila tego wymaga. Zliż długo loda albo ściekający sos z palców, possij powoli kawałek owocu czy kęs ciasta, wyciągając widelec z ust. Patrz mu przy tym w oczy i uśmiechaj się niegrzecznie. Ta zaczepka bywa prawie jak seks oralny i zaciera granicę między jedzeniem a przyjemnością erotyczną. Mówisz tym w zasadzie: „Patrzenie, jak jem, jest grą wstępną – wiem o tym i zamierzam wić się z Tobą razem z pożądania”. Przeskakiwanie między tym powolnym kuszeniem a stylem bardziej „łakomym” potrafi doprowadzić go do szału: raz jesteś kusicielką smakującą każdy kęs, a chwilę później łakomczuchem napychającym usta. Obie postaci karmią feederystyczne fantazje – w tym fetyszu jest i zmysłowość (fizyczna przyjemność smaku i sytości), i utrata kontroli (jedzenie ponad własne granice). Pokaż mu wszystkie odcienie swojego apetytu.
- Pozwól sobie na odrobinę bałaganu: zwykle niechlujstwo przy stole jest towarzysko źle widziane, ale tutaj odrobina bałaganu bywa prowokująca. Jeśli krem wyląduje Ci na wardze albo na brodzie, nie wycieraj go od razu – niech go zobaczy. Może uznać za urocze i seksowne to, że tak bardzo wciągnęło Cię jedzenie, iż bałagan Ci nie przeszkadza. Więcej: wejdź w to. Umyślnie zostaw sobie odrobinę bitej śmietany w kąciku ust, a potem zapytaj zaczepnie: „Ups, narobiłam bałaganu? Zbierzesz to za mnie?”. To zaproszenie, żeby pochylił się i zlizał to pocałunkiem. Możesz też otwarcie oblizywać palce – po tłustej przekąsce jedzonej rękami powoli possij każdy palec, patrząc mu w oczy. To potrafi dosłownie wyrwać mu z gardła jęk podniecenia. Jak pisał jeden z feederów w swoim scenariuszu fantazji, zauważenie niechlujnych nawyków partnerki jest „naprawdę urocze” i warte delikatnej zaczepki quantativeeasing-stuff.tumblr.com – bo pokazuje, że ona sobie odpuszcza. Psychologia jest tu prosta: odrobina bałaganu sygnalizuje swobodę i zapamiętanie. Nie przejmujesz się konwenansami, tylko przyjemnością. A to idealnie zgrywa się z duchem feederyzmu.
- Pokaż sytość – głosem i ciałem: kiedy robi się pełno, nie ukrywaj tego. Odchyl się, połóż dłoń na brzuszku, może odepnij guzik spodni z teatralnym westchnieniem. Powiedz coś w stylu „o Boże, jestem taka pełna” z zadowolonym uśmiechem. Feederyzm erotyzuje sytość – to nieco niewygodne uczucie napięcia jest dla niego ogromnym bodźcem (w kinku mówi się często o „napchanym brzuchu”). Jeśli wymknie Ci się małe beknięcie, zachichocz i powiedz „przepraszam… to twoja wina, tak mnie napełniłeś!”, klepiąc się po brzuchu. Choć trudno w to uwierzyć, część feederów uznaje beknięcie albo Twoje stwierdzenie, że musisz poluzować pasek, za równie seksowne co striptiz – bo to znak, że misja się powiodła. Jedna z miękko dominujących feederskich kwestii brzmiała: „Nie musisz przy mnie powstrzymywać beknięć… uważam, że są naprawdę urocze”. quantativeeasing-stuff.tumblr.com Podkreśla to, że nic w tym folgowaniu sobie go nie brzydzi. Wręcz przeciwnie: te drobne oznaki najedzenia do samego końca potrafią go nieźle rozpalić. Może od razu sięgnąć, żeby pogłaskać napięty brzuszek – dla ulgi Twojej i podniecenia jego. Co prowadzi nas do…
- Zaproś do zabawy z brzuszkiem już przy jedzeniu: nie czekaj z dotykiem do końca posiłku. Kiedy zwalniasz z sytości, złap jego dłoń i połóż ją sobie na brzuchu. Powiedz: „Czujesz, jaki napięty robi się mój brzuszek?”. To łączy jedzenie z dotykiem seksualnym i utwierdza jego (i Ciebie) w tym, że to działa podniecająco. Niektóre pary robią nawet krótkie przerwy, w których feeder masuje brzuch osoby feedee, żeby zrobić miejsce na więcej – to praktyczne i erotyczne. Możesz przy tym cicho jęknąć i powiedzieć, jak dobrze to działa. Zachęci go to do dalszego karmienia, bo widzi, że czerpiesz z sytości zmysłową przyjemność. Powstaje pętla sprzężenia zwrotnego: im pełniejszy brzuch, tym więcej pieszczot i podniecenia, a to może zachęcić Cię do jeszcze kilku kęsów. Tylko zadbaj o to, żeby Tobie pozostało wygodnie, i powiedz wprost, jeśli naprawdę nie zmieścisz już nic więcej. Celem jest wspólna przyjemność, nie ból. Ale lekki nadmiar sytości można znieść, jeśli prowadzi do gorącego seksu – wiele osób feedee z czasem zaczyna kojarzyć uczucie przepełnienia z podnieceniem (warunkowanie naprawdę działa!).
- Wypij przy nim koktajl na przytycie albo śmietanę: jeśli masz na to ochotę, potraktuj wysokokaloryczne przyjemności jako osobny numer. Na przykład wypicie koktajlu z gęstej śmietany albo kalorycznej odżywki na przybieranie na wadze przy jego spojrzeniu bywa zaskakująco erotyczne. Jest tak jawnie podporządkowane tyciu, że trafia w sam środek tarczy. „Choć jestem weganinem, podnieca mnie myśl o dziewczynie pijącej gęstą śmietanę” – przyznał jeden z rozdartych feederów fiercefatty.com – bo gęsta śmietana jest w zasadzie symbolem przybierania na wadze. Możesz zaaranżować z tego małe wydarzenie: masz kubek gęstej śmietany albo bardzo kaloryczny koktajl (przepisy z lodami, masłem orzechowym i tak dalej krążą po sieci) i pijesz go duszkiem, kiedy on Cię zachęca. Możesz skropić nim piersi, żeby je zlizał, albo pozwolić, żeby odrobina wypłynęła kącikiem ust przy piciu (bałagan plus łakomstwo w jednym). To dość mocny ruch w feederyzmie, więc nie rób tego, jeśli budzi w Tobie obrzydzenie. Ale jeśli masz ochotę, widok tego, jak dobrowolnie pijesz coś tylko po to, żeby robić się większa, może go bardzo podniecić. To paliwo dla fetyszu w skoncentrowanej postaci. A Ty możesz odkryć, że jest coś brudno-gorącego w mówieniu samym działaniem: „Aktywnie staram się być dla ciebie grubsza”.
Dlaczego to działa: feederyzm w takim samym stopniu dotyczy samego jedzenia, co tłuszczu. Fetyszowe podniecenie sięga szczytu wtedy, gdy jesteś w środku tego folgowania sobie. Zmieniając sposób jedzenia z grzecznego czy dietetycznie czujnego na nieskrępowany i zmysłowy, stajesz się ucieleśnieniem jego fantazji: kobietą, która jest bezwstydnie łakoma i którą to podnieca. Psychologicznie znaczy to dla feedera bardzo dużo. Czym innym jest jego pragnienie, żebyś jadła; czym innym Twoje widoczne rozkoszowanie się tym. Powstaje dodatnia pętla zwrotna – on czuje się doceniony i podniecony, Ty czujesz jego podniecenie i sama się nakręcasz. Odrobina bałaganu albo głośne reakcje mówią, że dla niego umiesz zrzucić z siebie normy towarzyskie. To forma bliskości i zaufania: ufasz, że uzna Twoje nieokiełznane ja za seksowne, a on absolutnie tak uważa. Pamiętaj, że wielu feederów zakochuje się nie tylko w dużych ciałach, ale i w zachowaniach pełnych folgowania sobie – w tym, jak rozświetlają Ci się oczy na widok obfitego posiłku, w słodkim wierceniu się przy czymś przepysznym, w zadowolonym beknięciu na koniec. Wszystkie te drobne nawyki są dla osoby z tym fetyszem skrajnie erotycznymi zapalnikami. Przyjmij je z otwartością, a prawdopodobnie odkryjesz, że własne jedzeniowe występy też zaczynają Cię podniecać – zwłaszcza gdy widzisz jego reakcję.
Ruch ciała i ujęcia: pokaż te krągłości
W feederyzmie ustawienie i ruch ciała potrafią bardzo zmienić temperaturę chwili. Pewne ujęcia lepiej podkreślają miękki brzuszek albo pełne uda, a pewne ruchy – choćby drgnienie brzuszka – rozpędzają feederowi puls. Oto sposoby na to, jak używać postawy, póz i ruchu, żeby kusić go wizualnie:
- Wygnij się i przeciągnij, żeby pokazać brzuszek: kiedy masz flirciarski nastrój, przeciągnij się przy nim szeroko z rękami nad głową, jakby mimochodem. Ten ruch naturalnie wygina plecy i wypycha brzuch do przodu. Koszulka może się podciągnąć albo zarys brzuszka stanie się wyraźny. Na koniec westchnij z zadowoleniem. Twoje rosnące krągłości właśnie zostały podane na tacy! Inny ruch: stań na palcach albo sięgnij po coś wysoko (może „przypadkiem” wtedy, gdy stoi za Tobą). Każdy opięty top podjedzie wtedy do góry i odsłoni pasek gołej skóry. Takie mimochodem rzucone momenty w stylu „ups, widać mi brzuszek” doprowadzają feederów do szału, bo wydają się spontaniczne i odkrywcze. Bardzo prawdopodobne, że podejdzie i przytuli Cię od tyłu, a jego dłonie wylądują na Twoim brzuchu.
- Baw się drganiem i podskokiem: jeśli po posiłku brzuszek jest wyjątkowo pełny, możesz wprawić go w drganie specjalnie dla niego. Stań, rozluźnij brzuch (żadnego wciągania), a potem delikatnie pokołysz biodrami na boki – brzuszek i biust zafalują kusząco. Możesz nawet lekko chwycić brzuszek obiema dłońmi i nim potrząsnąć, pytając z przekornym uśmiechem: „Myślisz, że wystarczająco się już trzęsie, czy powinieneś mnie jeszcze dokarmić?”. Widok ciała w ruchu działa na wielu feederów hipnotycznie – podkreśla miękkość i ciężar. W czasie seksu niektóre pozycje maksymalizują to falowanie: jazda na nim (klasyczna „na jeźdźca”) sprawia, że piersi i brzuszek podskakują rytmicznie w górę i w dół. Jeśli wiesz, że kocha ten widok, przejmij inicjatywę i dosiądź go całkiem nago albo w samym staniku, żeby widział każdy ruch. Zakołysz się kolistym ruchem, potem podskakuj szybciej i popatrz, jak jego wzrok mętnieje od fizyki Twoich krągłości. Bardzo możliwe, że skończy z ekstatycznym chwytem za Twoje biodra i brzuch.
- Ustawienie w czasie karmienia: kiedy jecie razem (zwłaszcza podczas sesji opychania się), pomyśl o postawie. Siedzenie prosto bywa niewygodne przy bardzo pełnym brzuchu, ale przynajmniej na początku wyprostowana, dumna sylwetka nieco wypycha brzuszek do przodu. W miarę sytości można odchylać się do tyłu – wtedy brzuch wysuwa się jeszcze wyraźniej. Po ogromnym posiłku możesz nawet położyć się na kanapie, z brzuchem wysoko i napiętym, i zaprosić go, żeby usiadł okrakiem albo ukląkł obok i pogłaskał. Inny pomysł: usiądź bokiem na jego kolanach przy deserze, żeby miał brzuszek w profilu. Profil świetnie pokazuje zmianę; z boku krzywizna widać jak na dłoni. Możesz oprzeć się o niego, położyć głowę na jego ramieniu i leniwie podnosić łyżeczkę do ust, a on będzie zerkał z góry na bok Twojego brzucha napierający na sukienkę. To ujęcie ma szansę zostać jego ulubionym obrazem w głowie.
- Na czworakach i inne seksowne pozy: w sypialni (albo na podłodze w salonie, gdziekolwiek) pomyśl o pozycjach, które podkreślają pełnię ciała. Ustawienie na czworakach (jak w pozycji „na pieska”) robi gwiazdę nie tylko z pośladków i bioder – brzuch też trochę opada, zwłaszcza po przybraniu na wadze. Może uwielbiać branie Cię od tyłu i patrzenie, jak brzuszek kołysze się przy każdym ruchu, albo sięganie ręką, żeby poczuć to kołysanie. Da się to wzmocnić, świadomie opuszczając brzuch odrobinę niżej i podnosząc go z powrotem (subtelny ruch, trochę jak twerk, tyle że tułowiem). Jeśli masz wyjątkowo zadziorny nastrój, możesz podczas gry wstępnej podpełznąć do niego na czworakach z gorącym spojrzeniem – to bardzo uległy gest w stylu „weź mnie”, który świetnie eksponuje ciało. Pozycje na boku też są znakomite: kiedy leżysz na boku, a on wchodzi od tyłu (na łyżeczkę), brzuszek i pierś są widoczne w profilu i falują wraz z ruchem. Możesz poprowadzić jedną jego dłoń na wierzchnie udo (żeby poczuł jego pełnię), a drugą na pierś albo brzuch.
- Pokaż się w lustrze albo przed kamerą: czasem podanie mu innej perspektywy podkręca wszystko. Spróbujcie seksu przed lustrem, żeby widział Wasze ciała z nowych ujęć – może złapie odbicie podskakującego brzuszka albo tego, jak Twoje ciało całkowicie go otula. Albo ustawcie kamerę (jeśli oboje czujecie się z tym dobrze) i nagrajcie szczególnie obfitą sesję karmienia czy kochania się. Świadomość, że idzie nagranie, może Cię zachęcić do lekkiego przerysowania ruchów dla kamery (kołysz biodrami, głaszcz brzuszek). Później możecie obejrzeć materiał razem jako kinkowe „domowe wideo”, dzięki czemu przeżyje te obrazy jeszcze raz. Pokazuje Ci to również, jak on Cię widzi – i możesz odkryć, że rany, sposób, w jaki porusza się Twoje ciało, naprawdę jest seksowny.
Dlaczego to działa: ruch i postawa wprost sterują bodźcami wzrokowymi, które dostaje feeder. Pamiętaj, że wielu z nich jest bardzo wzrokowych – widok ciała w ruchu albo z korzystnego ujęcia bywa niemal obezwładniający w swojej erotycznej sile. Kiedy eksponujesz brzuszek albo wprawiasz go w drganie, podkreślasz dokładnie to, co on kocha: miękkość, ciężar, fizyczny dowód Waszego wspólnego folgowania sobie. Czym innym jest widok nieruchomego brzucha, a czym innym brzucha falującego – ten drugi naprawdę podkreśla miękkość i wagę, bo jest żywym, ruchomym potwierdzeniem rozmiaru. Psychologicznie widok tego, że używasz ciała z taką pewnością siebie („Patrz, co dla ciebie urosło, popatrz, jak się kołysze”), upewnia go, że jest Ci dobrze z własnym ciałem i z jego zachwytem nad nim. Pozycje, w których może chwycić Twoje nowe kilogramy (Ty na górze albo w siadzie na nim), dają też dotykowe poczucie ciężaru, a wielu feederów pragnie właśnie poczuć ten dodatkowy ciężar. Pewna kobieta opowiadała, jak jej chłopak uwielbiał podczas seksu „potrząsać moim brzuchem i kolebać moimi udami” inkl.com – ruch był nieodłączną częścią jego podniecenia. Świadomie dobierając ujęcia i ruchy, które podkreślają krągłości, zamieniasz własne ciało w ucztę dla oczu, odpowiadającą ucztom, które on Ci funduje. To niesamowicie erotyczna forma pewności siebie w ciele i wspólnej gry w tym fetyszu.
Dotyk i gesty: język dłoni
Dotyk jest uniwersalnym językiem erotyki, ale w feederyzmie pewne rodzaje dotyku nabierają dodatkowego znaczenia. Twój partner najpewniej uwielbia dotykać miękkich, świeżo wyściełanych miejsc – a Ty możesz używać dotyku, żeby go drażnić albo nagradzać. Podobnie to, jak dotykasz jego (albo jak pozwalasz mu poczuć swój ciężar), potrafi rozpalić ogień. Oto jak najlepiej wykorzystać kontakt fizyczny i gesty:
- Prowadź jego dłonie: nie czekaj, aż to zawsze on zrobi pierwszy ruch – weź jego dłonie i połóż je tam, gdzie chcesz. W środku posiłku możesz złapać jego rękę i przyłożyć ją do brzucha, wciskając ją w tę sytość. Podczas pocałunku możesz przesunąć jego dłonie z talii wprost na biodra albo pośladki, mówiąc bez słów: „Wiem, że chcesz to poczuć”. Prowadząc go, usuwasz wahanie i zgadywanie. To odważny sposób na powiedzenie: chcę, żebyś dotykał mojego tłuszczyku. Efekt będzie natychmiastowy; pewnie usłyszysz zmianę w jego oddechu albo cichy jęk. Ciepłe, miękkie fałdki pod palcami to dotykowy odpowiednik podniecenia wzrokiem. Może zacząć odruchowo ściskać albo masować – pozwól mu! Zachęć go gorącym szeptem: „Mocniej… uwielbiam, jak mnie łapiesz”. To nie tylko go podnieca, ale i Tobie może być z tym naprawdę dobrze, jak przy nieco brudnym masażu.
- Głaskanie brzuszka i miękkie pieszczoty: znakiem firmowym feederskich par jest głaskanie brzuszka. Bywa czułe, bywa seksualne, bywa jedno i drugie. Następnym razem podczas przytulania weź jego dłoń i powoli krąż nią po swoim brzuchu. Zamknij oczy i zamrucz, żeby wiedział, że jest przyjemnie. Feederyzm ma opiekuńczą stronę – feeder często chce ukoić przepełnioną partnerkę głaskaniem brzucha, a przy okazji sam się tym podnieca. Powiedz mu słodkim głosem: „Tak dobrze głaszczesz mi brzuszek, mogłabym przywyknąć do takiego rozpieszczania”. Prawdopodobnie rozpłynie się i jednocześnie zrobi mu się ciasno w spodniach. Po ogromnym posiłku połóż głowę na jego kolanach albo na kanapie i pozwól mu delikatnie ugniatać napięty brzuch; to intymne i erotyczne. W jednej z prawdziwych relacji chłopak „chwalił mnie za każdy przybrany kilogram… Jeśli mieliśmy obfitą kolację, głaskał mnie po brzuchu, kiedy jadłam” inkl.com – to była absolutnie część ich seksualnej bliskości. Pewnie odkryjesz, że głaskanie pełnego brzucha samo z siebie zaczyna przechodzić w grę wstępną, kiedy jego ruchy stają się mocniejsze albo schodzą niżej. Płyń z tym.
- Podaj mu kęs z ręki: gesty potrafią też pokazywać wzajemność. Nawet jeśli on nie jest osobą feedee, podanie jemu kęsa w środku karmienia Ciebie bywa bardzo słodkie i seksowne. Na przykład, kiedy pochłaniasz babeczkę, weź kawałek w palce, zaczepnie podaj mu go do ust, a potem zdejmij okruchy pocałunkiem. Robi to dwie rzeczy: włącza go w tę smakowitą bałaganiarską zabawę i podkreśla, że karmienie się nawzajem jest aktem bliskości. Część feederów podnieca patrzenie na jedzącą partnerkę, ale też zmysłowość jedzenia w ogóle – dzielenie się smakami bywa jak dzielenie erotycznego sekretu. Może spodobać mu się i sama symbolika: to Ty dajesz mu przyjemność jedzeniem, choć zwykle role są odwrotne. Następnym razem, gdy będzie Cię karmił winogronami albo frytkami, wrzuć mu nagle jedną do ust z łobuzerskim uśmiechem. Pewnie się roześmieje, a potem Cię pocałuje – i posmakujecie jedzenia nawzajem na swoich językach.
- Wykorzystaj swój ciężar: nie lekceważ tego, jak seksowna bywa sama waga ciała. Na przykład usiądź mu na kolanach, kiedy siedzi na kanapie. Przysuń się tak, żeby miękkie pośladki i uda trochę go objęły. Powierć się i pozwól ciężarowi osiąść; może podskocz raz czy dwa. Jeśli jest typowym feederem, jednocześnie go to podnieci i napełni dumą (przecież lubi Twój ciężar). Możesz przy tym pochylić się i całować jego szyję, co i tak zwykle doprowadza mężczyzn do szału. Albo usiądź na nim okrakiem na krześle, żeby poczuł ciężar Twoich ud wokół siebie. Część feederów ma słabość do bycia „przygniecionym” albo unieruchomionym przez większą partnerkę (ten kink nazywa się squashing). Możesz eksplorować łagodne wersje: podczas gry wstępnej pchnij go na łóżko i połóż się na nim całym ciałem, mówiąc żartobliwie, że jest już „w pułapce”. Uczucie Twojego pełnego ciężaru wciskającego go w materac, miękkiego brzucha i piersi rozpłaszczonych na jego klatce, potrafi być szalenie erotyczne dla kogoś, kto kocha duże ciała. Upewnij się, że jest mu wygodnie (choć pewnie jest zbyt zajęty uśmiechaniem się). Możesz przytrzymać jego nadgarstki (gest władzy!) i całować się z nim, lekko się o niego ocierając. Poczuje się otoczony i zdominowany Twoją miękkością – dla wielu to spełnienie fantazji.
- Nieseksualna czułość, która kusi: drobne gesty w ciągu dnia też potrafią utrzymać napięcie na wolnym ogniu. Kiedy go przytulasz, wciśnij się w niego odrobinę mocniej, żeby poczuł miękkość Twoich piersi i brzuszka. Na pożegnanie ściśnij go flirciarsko za pośladek, żeby pamiętał, co rośnie. Kiedy stoicie razem w miejscu publicznym, możesz wziąć jego dłoń i wsunąć ją do tylnej kieszeni swoich dżinsów – może się okazać, że jest w niej ciasno – i w ten sposób przypomnieć mu o swoich krągłościach w niegrzecznie publiczny sposób. Albo klasyk: podejść od tyłu, objąć go ramionami i poprowadzić jego dłonie tak, żeby spoczęły na Twoim brzuchu, kiedy oboje patrzycie przez okno. Takie łagodne gesty mówią: „Wiem, że kochasz mnie dotykać, oto zaproszenie”. Nic nie kosztują, mogą się zdarzyć w każdej chwili i nieustannie podsycają jego pożądanie.
Dlaczego to działa: dotyk jest natychmiastowy i trzewny. Dla feederów dotykanie miękkiego tłuszczyku partnerki bywa szczytem podniecenia – to dosłowne poczucie spełnionej fantazji. Kiedy sama zachęcasz do tego dotyku albo go wzmacniasz, dolewasz oliwy do ognia. Mówisz tym, że nie wstydzisz się ani swojego tłuszczu, ani jego fascynacji nim; przeciwnie – cieszysz się tym. To znosi psychologiczne bariery i pozwala mu zanurzyć się w doznaniu. Przykład kobiety, której chłopak trzymał zdjęcia jej kolejnych kilogramów i podczas zbliżeń „łapał ją za boczki… i klepał po brzuchu” inkl.com pokazuje, że feederzy chcą te miejsca łapać i czuć. Więc pozwól mu i pokaż, że Tobie też się to podoba. Wykorzystanie własnego ciężaru (siadanie na nim, przytrzymywanie go) potrafi też zasilić dynamikę dominacji i uległości – z tym smaczkiem, że narzędziem władzy jest tu Twoja miękkość. Wielu mężczyzn uważa otulenie kobiecym ciałem za skrajnie erotyczne, z fetyszem czy bez. U feedera dochodzi jeszcze warstwa psychologiczna: „ten ciężar jest tutaj, bo zrobiliśmy go razem” – i to działa jak czysty afrodyzjak. Ogólnie: dużo dotyku, przytulania i gotowości na kontakt całym ciałem będzie go stale podniecać i napełniać wdzięcznością. Zamienia Twoje ciało w plac zabaw – taki, na którym on zawsze chce się bawić.
Zaczepki na mieście i pewność siebie wśród ludzi
Dla części par szczególnie ekscytujący w feederyzmie jest ten mały sekret w miejscach publicznych. Zaczepianie go poza sypialnią – w towarzystwie albo na mieście – dodaje szczyptę tabu i emocji. To trochę tak, jakbyście mieli żart, którego reszta świata nie rozumie. Oto jak wpleść odrobinę towarzyskich czy publicznych zaczepek w dobry i uzgodniony sposób:
- Aluzje przy stole na mieście: następnym razem, gdy będziecie w restauracji ze znajomymi albo na zwykłej randce, możesz rzucać subtelne aluzje, które wyłapie tylko on. Na przykład zamów celowo dużo jedzenia albo najbardziej treściwą pozycję z karty, a potem złap jego spojrzenie i oblizz wargi. Powiedz coś niewinnego w rodzaju: „Umieram z głodu od rana, chyba wezmę przystawkę i danie główne… no i oczywiście deser”. On będzie doskonale wiedział dlaczego i pewnie zacznie się czerwienić albo szukać Twojej ręki pod stołem. W trakcie posiłku możesz jeść z entuzjazmem, a pod obrusem położyć jego dłoń na swoim udzie, kiedy pochłaniasz sernik. Szepnij mu do ucha, gdy nikt nie słucha: „Nie mogę się doczekać, aż zobaczysz później, jaka jestem pełna”. Te drobne szepty i gesty sprawią, że zacznie odliczać minuty do chwili, gdy zostaniecie sami.
- Publiczne pokazy apetytu: większość ludzi stara się jeść przy innych delikatnie – ale jeśli czujesz się z tym dobrze, sporadyczne odpuszczenie sobie nawet w towarzystwie bywa dla niego ogromnym bodźcem, bo jest przeznaczone tylko dla jego oczu. Na przykład na luźnym spotkaniu albo rodzinnym obiedzie możesz z zadowoloną miną wziąć dokładkę albo rzucić „to jest tak dobre, że zjadłabym całość!”, klepiąc się po brzuchu. Inni pomyślą po prostu, że uwielbiasz to jedzenie (i nic w tym złego!), a on będzie się wiercił ze świadomością, że jego seksowny łakomczuch właśnie się prezentuje. Jest w tym pewne ryzyko („przyłapanie” na otwartej miłości do jedzenia), a ono bywa ekscytujące. Jeśli ktoś zaproponuje Ci dokładkę, możesz zaczepnie zerknąć na partnera i powiedzieć: „Ojej, naprawdę nie powinnam… no dobrze, dam się namówić!” – odgrywając udawane wyrzuty sumienia. W środku będzie Ci kibicował. Później, na osobności, możesz rzucić: „Podobało ci się, jak wzięłam dodatkowy kawałek pizzy? Widziałam, że patrzysz”. To potwierdzenie da mu dreszcz rozkoszy.
- Ubranie, które zwraca uwagę na mieście: wychodząc razem, załóż jedną z tych opinających stylizacji, o których była mowa – tym razem w realnym świecie. Może to być ciasna sukienka pokazująca zarys brzuszka albo bardzo dopasowane dżinsy. On będzie wiedział, że celowo pokazujesz to, co on Ci „zrobił”. Jeśli koleżanka rzuci żartem: „ale się zaokrągliłaś!”, możesz uśmiechnąć się i odpowiedzieć: „Dzięki, ostatnio bardzo sobie folguję!”, a potem puścić do niego dyskretne oko. Wyobraź sobie jego serce, kiedy usłyszy, jak niemal chwalisz się przyjemnością z jedzenia i tycia. Jeśli masz naprawdę odważny nastrój, a sytuacja na to pozwala, możesz nawet wypuścić żartem: „Za dobrze mnie karmi, popatrzcie na tę figurę”, szturchając się w brzuch – o ile jesteście wśród zaufanych osób, które znają Twoje poczucie humoru. To rodzaj towarzyskiej zaczepki, która może go w danej chwili zawstydzić, ale też potężnie podniecić – to krawędź upokorzenia i ekshibicji w feederyzmie (świadomość, że inni widzą, jak robisz się większa). Używaj tego oszczędnie i tylko wtedy, gdy oboje czujecie się dobrze z lekkim odsłonięciem tej dynamiki. A nawet jeśli nigdy do tego nie dojdzie, sam pomysł świetnie nadaje się na scenariusz do obgadania.
- Zaczepki przy znajomych (po cichu): jest sporo dyskretnych sposobów na grę z nim przy ludziach. Na przykład na imprezie stań przed nim i poprowadź jego dłonie tak, żeby przez chwilę trzymały Cię za boki, kiedy rozmawiasz z kimś innym – nikt nie widzi, a on czuje Twoje boczki pod koszulką. Albo podaj mu do potrzymania torebkę i rzuć cicho z uśmieszkiem: „Jest ciężka, ale wiem, że lubisz ciężkie rzeczy”. A może żart z podtekstem, kiedy pojawi się temat wagi? Jeśli koleżanka narzeka na swoją dietę, możesz zachichotać: „U mnie żadnych diet, życie jest za krótkie, żeby odpuszczać deser” – i wziąć kęs ciasta, głaszcząc go pod stołem po nodze. Znowu: dla innych nic takiego, dla niego sygnał. Takie momenty w towarzystwie mówią mu w zasadzie: „Nie zapomniałam o twoim kinku – on dzieje się cały czas”. Dreszcz bycia o włos od zdemaskowania albo samo posiadanie takiego sekretu bardzo Was zbliża. Możesz zresztą odkryć, że sama też to lubisz – jest siła w tym, żeby bez wstydu mówić szyfrem.
- Zaczepki w sieci i przez telefon: jeśli chcesz flirtować poza spotkaniami twarzą w twarz, wyślij mu z pracy wiadomość w stylu: „Przynieśli pączki na spotkanie… wzięłam 3 😇. Nie mogę się doczekać, aż pokażę ci efekty”. Gwarantuję, że przez resztę dnia nie skupi się na niczym innym. Albo wrzuć łobuzerską relację na Instagramie z wystawnego lunchu i podpisem „#foodbaby w drodze” – dla znajomych spoza tematu to żart, a on wie, że to ukłon w stronę feederskiej zabawy. (Uważaj z publicznymi postami; publikuj tylko to, co bez obaw może zobaczyć cały świat). Możesz też mimochodem powiedzieć wspólnym znajomym: „Tak dobrze gotuje, że chyba przytyłam od początku naszego związku!” – dla wszystkich to zwykły komplement, a Wy dwoje wiecie, że to flirt i prawda naraz. Później powiedz mu, jak bardzo podobało Ci się to zdanie, i popatrz, jak nakręca go to, że jego kink wybrzmiał na głos.
Dlaczego to działa: zaczepki wśród ludzi dodają element tabu i dreszczu. Chodzi o robienie czegoś „niegrzecznego” na widoku – nikt nie wie, że to w zasadzie gra wstępna, i właśnie to jest ekscytujące. Dla feedera widok tego, jak pewnie cieszysz się jedzeniem albo własnym ciałem przy ludziach, jest bodźcem, bo to przeciwieństwo ukrywania się i wstydu. Pokazuje pewność siebie, a nawet ślad przyznawania się do fetyszu z dumą. Ekscytująca bywa też możliwość, że inni zauważą Twoje przybieranie na wadze (a Wy będziecie jedynymi, którzy wiedzą dlaczego). W przywołanej wcześniej historii kobieta wspominała, że mama jej znajomego stwierdziła, iż „lepiej wygląda z paroma kilogramami więcej”, i użyła słowa „kobieco”, co ją uspokoiło inkl.com – w feederskim kontekście taki komentarz z zewnątrz bywa ekscytujący, bo znaczy, że zmiana jest widoczna. Dla feedera to jak zewnętrzne potwierdzenie jego dzieła. Towarzyskie zaczepki wymagają porozumienia; obojgu musi to sprawiać przyjemność, inaczej łatwo przejść w prawdziwe zawstydzenie. Ale zrobione dobrze wzmacniają Waszą spiskową przyjemność. Mówią mu, że nawet poza sypialnią myślisz o nim i go podniecasz. Psychologicznie chodzi tu również o normalizowanie kinku – nie zamykasz go w wyznaczonych godzinach, tylko (dyskretnie) wplatasz w życie. Dzięki temu fetysz zaczyna wydawać się bardziej przyjęty i prawdziwy, a to z kolei potrafi jeszcze podgrzać Wasze życie intymne.
Gra o władzę: dominacja i uległość w karmieniu
W feederyzmie naturalnie pojawia się układ sił – zwykle feeder ma rolę dominującą albo kierującą (zachęca do jedzenia, „powiększa” partnerkę), a osoba feedee jest bardziej uległa, przyjmująca. Z tymi rolami da się jednak bawić na wiele sposobów, żeby doprawić Wasze spotkania. Jeśli oboje czujecie się dobrze z odrobiną klimatu BDSM, wprowadzenie elementów dominacji i uległości potrafi wynieść feederską zabawę na nowy poziom. Oto jak eksplorować układ sił erotycznie:
- Scenariusze z feederem w roli doma: przyjmij jego dominującą stronę jako tego, kto „rządzi” Twoim folgowaniem sobie. Możecie ustawić scenę, w której on decyduje, co i ile jesz – a Ty musisz słuchać (w granicach tego, co Twoje). Na przykład niech Ci poleci: „Dziś zjesz to wszystko, żadnych wymówek”. Może związać Ci nadgarstki wstążką albo jedwabnym szalikiem (nic krępującego, raczej symbolicznie) i powoli podawać kolejne kęsy, mówiąc „grzeczna dziewczynka” za każdym razem, gdy przyjmiesz więcej. Jeśli jękniesz, że już nie możesz, może cmoknąć i powiedzieć: „Jeszcze jeden kęs dla mnie. Dasz radę”. To bywa niesamowicie erotyczne, jeśli oboje lubicie tę uzgodnioną nierówność sił – z Twojej strony jest w tym służba, z jego kontrola. Niektóre pary włączają do karmienia delikatny bondage albo opaskę na oczy, żeby wyostrzyć zmysły i pogłębić uległość. Wyobraź sobie siebie z zawiązanymi oczami przy stole, kiedy on podaje Ci do ust kolejne łakocie; nie wiesz, co będzie następne ani ile jeszcze zostało. To jednocześnie ćwiczenie zaufania i mocny bodziec. Feederyzm bywa porównywany do BDSM właśnie dlatego, że „relacja feeder – feedee jest najczęściej relacją osoby dominującej i uległej”vice.com. Jeśli Cię to podnieca, wejdź w to głębiej.
- Feedee w roli osoby dominującej (odwrócenie ról): a może to Ty masz w sobie dominującą żyłkę – możesz odwrócić scenariusz i być boginią, która domaga się karmienia. W tej dynamice wchodzisz do pokoju i oznajmiasz mu (on staje się na czas zabawy stroną uległą), że oczekujesz wystawnego posiłku i że ma go zapewnić natychmiast. Możesz usiąść na kanapie jak królowa na tronie i pstryknąć palcami: „Przynieś mi te ciastka… Właściwie nie, nakarm mnie nimi. I nie przestawaj, dopóki nie powiem”. On, podniecony, posłucha. Możesz go drażnić słowami: „O właśnie tak, powiększaj mnie. Tylko do tego się nadajesz, prawda? Do robienia mnie grubszą”. Może zaprotestować w ramach zabawy („Zrobisz się strasznie gruba!”), a Ty odbijesz: „Mam nadzieję. Chciałbyś tego, co?”. To odwraca pytanie o to, kto „panuje” nad fetyszem – używasz jego kinku, żeby zdominować jego. Dla faceta, który zwykle trzyma stery, bywa to przewrót totalny. Jego uległość polega na sprawianiu Ci przyjemności i rozpieszczaniu Cię. Możesz nawet wstrzymywać jego przyjemność, dopóki nie wykona Twoich poleceń karmienia (żadnego dotykania siebie ani Ciebie, dopóki nie będziesz naprawdę pełna). Ta dynamika bywa rzadsza, ale jest jak najbardziej możliwa, o ile on jest otwarty na zbadanie swojej uległej strony. Dla Ciebie też potrafi być bardzo gorąca, bo pozwala na bezwstydne domaganie się swoich apetytów.
- Wpleć dyscyplinę albo grę w przekorę: jeśli chcesz klimatu D/s bez pełnej powagi, spróbuj wariantu „przekornej osoby feedee”. Udajesz, że opierasz się jedzeniu albo grymasisz, a on jako dom musi Cię „ukarać” dodatkowym jedzeniem lub inną zabawną karą. Na przykład dąsasz się i mówisz: „Nie, nie zjem warzyw”. On może wtedy położyć Cię sobie na kolanach, dać lekkiego klapsa w pośladek i powiedzieć: „Niegrzeczna dziewczynka, zjesz to, co ci daję”. Chichoczesz i ulegasz, biorąc kęs, z całym teatrem „poskromienia”. Albo na odwrót: podkradasz dodatkowy przysmak, choć nie było wolno (w ramach roleplay), a on Cię „przyłapuje”. „Podkradamy przekąski, tak? To teraz zjesz całą paczkę”. Może przy tym przytrzymać Ci ręce z tyłu i karmić Cię z dłoni, żeby dać lekcję posłuszeństwa. Taka zabawa dodaje pazura i pozwala włączyć klapsy, krępowanie, karmienie na siłę za świadomą zgodą i tak dalej – wszystko w wesołej, umownej ramie. Sedno jest takie, że to roleplay za obopólną zgodą – naprawdę nie ma tu złości, tylko odgrywanie sceny.
- Skrajna uległość – fantazja o karmieniu przez lejek: na dalekim krańcu feederskiego D/s stoi karmienie przez lejek, czyli w praktyce karmienie na siłę z użyciem rurki albo lejka. To zaawansowana praktyka, której nie wszyscy będą chcieli robić naprawdę (bez ostrożności bywa niebezpieczna), ale część osób lubi samą fantazję. Chodzi w niej o oddanie całej kontroli nad tym, co trafia do środka; on dosłownie wlewa lejkiem wysokokaloryczny koktajl, „zmuszając” Cię do wypicia większej ilości, niż da się wypić samodzielnie fantasyfeeder.com. Bywa opisywane jako „najgłębsze doświadczenie uległości i przybierania na wadze” fantasyfeeder.com, bo oddajesz nawet gryzienie i przełykanie we własnym tempie. Ale uwaga: bezpieczeństwo przede wszystkim – prawdziwe karmienie przez lejek wymaga ostrożności i wcale nie jest częste fantasyfeeder.com. Da się jednak odegrać łagodniejszą wersję: może zmiesza wielki koktajl na przytycie i poprosi, żebyś piła dalej, trzymając butelkę i kładąc delikatnie dłoń na Twoim gardle (żeby czuć przełykanie). Albo użyjcie grubej słomki, z Tobą na kolanach i rękami z tyłu, kiedy on trzyma napój. Jeśli ta fantazja Was pociąga, obgadajcie ją i zachowajcie ostrożność. Podnieca w niej całkowita wymiana władzy: stajesz się jego, żeby „napełniać” Cię do woli. Dla wielu feederów to jest szczytowy scenariusz erotyczny – Twoje pełne poddanie się zmianie ciała w jego rękach. Róbcie tylko to, na co oboje macie ochotę, ale wiedz, że nawet samo mówienie „chcę karmić cię przez lejek i zrobić z ciebie ogrom” podczas seksu potrafi doprowadzić go do szału, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek do tego dojdzie.
- Dominacja psychiczna: nie każde D/s dotyczy kontroli fizycznej; część rozgrywa się w głowie. Feeder potrafi wejść Ci do głowy zachętami albo zasadami: na przykład ustala regułę, że musisz codziennie zjeść deser, i wysyła niegrzeczne wiadomości, żeby to sprawdzić. Albo doprowadza Cię podczas seksu na skraj i pozwala Ci dojść dopiero wtedy, gdy zgodzisz się przytyć 5 kg do przyszłego miesiąca (bardzo wprost postawiony układ!). Odwrotnie, w roli dominującej osoby feedee możesz drażnić się z nim, że nie będzie seksu, dopóki nie zamówi podwójnego sera na Twoją pizzę – używając jego pragnienia, żebyś była większa, jako karty przetargowej. Takie gry umysłowe, uzgodnione i prowadzone z czułością, potrafią dodać pieprzu i sprawić, że fetysz cały czas jakoś na Was wpływa. Tylko upewnijcie się, że nikt nie obrywa naprawdę (zawsze przypominajcie sobie nawzajem, że to zabawa i że kochacie się w każdym rozmiarze).
Dlaczego to działa: feederyzm już w sobie zawiera ziarno wymiany władzy – jego świadome badanie potrafi wzmocnić bodźce. Dla wielu osób kontrola jest podniecająca: feeder czuje siłę, bo wpływa na Twoje ciało, a osoba feedee czuje błogość oddania się (albo odwrotnie). Jedno z opracowań o feederyzmie zwracało uwagę na ten element dominacji i uległości, porównując feederów do zawodników, którzy „wariują na widok krwi… My wariujemy, kiedy widzimy, jak się powiększasz”, jak ujął to jeden z nich tumblr.com. Odgrywając dominację i uległość wprost, sięgacie do psychologicznego jądra fetyszu: chodzi w nim o folgowanie sobie i bardzo często o władzę. Scenariusze dominacji podkreślają wątek kontroli (on kieruje jej jedzeniem i ciałem), a uległość wydobywa wątek troski i opieki (ona jest zależna od jego karmienia). Oba potrafią być głęboko erotyczne. Pozwala to też przesuwać granice w bezpieczny, wynegocjowany sposób. Jeśli on czasem boi się, że jest „zbyt kontrolujący” wokół jedzenia, scena D/s, w której to Ty prosisz go o przejęcie kontroli, ten lęk rozbraja – bo dzieje się to dla zabawy i za świadomą zgodą. A jeśli Ty martwisz się „odpuszczaniem sobie”, odegranie tego jako sceny fetyszowej potrafi paradoksalnie dać poczucie sprawczości i akceptacji. Ostatecznie chodzi o wspólną przyjemność. Kiedy znajdziecie taką równowagę D/s, która pasuje obojgu, mogą się z tego zrodzić najintensywniejsze erotyczne doświadczenia na Waszej feederskiej drodze – budujące zaufanie i podkręcające emocje.
Bodźce wielozmysłowe: zaangażuj wszystkie jego zmysły
Feederyzm jest fetyszem bardzo zmysłowym – wzrokowym, dotykowym, smakowym, a nawet węchowym i słuchowym. Sporo już powiedzieliśmy o obrazach i dotyku, ale nie zapominaj o pozostałych zmysłach! Angażowanie kilku naraz wzmacnia podniecenie i tworzy pełne, całościowe doświadczenie erotyczne. Oto sposoby na pobudzenie węchu, słuchu, smaku i nie tylko:
- Zapachy gotowania i jedzenia: woń pysznego jedzenia potrafi naprawdę wprowadzić feedera w nastrój. Jeśli gotujesz, pozwól, żeby dom wypełnił się zapachem wypieków, skwierczącego masła, przypraw – czegokolwiek, co budzi jego apetyt (i inne apetyty). Przywitaj go, mając na sobie odrobinę tego zapachu (ślad mąki albo wanilii na skórze). Możesz nawet sięgnąć po „jedzeniowe” perfumy i balsamy: nuty wanilii, czekolady czy cynamonu na szyi i nadgarstkach. To subtelne, ale podświadomie zacznie kojarzyć Cię z pysznościami. Jeden z feederów przyznał, że kręci go bardziej „naturalny” zapach ciała połączony z folgowaniem sobie: „Zauważyłaś, że pachniesz trochę inaczej, odkąd zaczęłaś tyć? …Właściwie chyba mi się to podoba” quantativeeasing-stuff.tumblr.com – co sugeruje, że podniecać może nawet zmiana zapachu ciała (może bardziej piżmowego albo po prostu ciepłego i sytego). Wejdź więc w wątek węchowy: zapal świece o zapachu deserów, pozwól, żeby woń świeżo upieczonych ciasteczek dopłynęła do sypialni. Tworzy to atmosferę nieustannego folgowania sobie, która nastraja jego zmysły.
- Dźwięk i muzyka w tle: odgłosy Twojego jedzenia (ciche chrupanie, zadowolone „mmm”, a nawet burczenie w brzuchu) same w sobie są bodźcem, ale pomyśl też o tle dźwiękowym. Możesz puścić cicho żartobliwe piosenki o jedzeniu („Cherry Pie” Warrant dla rockowego klimatu albo „Cake” Melanie Martinez dla czegoś nowocześniejszego i bardziej kinkowego) podczas sesji karmienia – doda to humoru i rozluźni nastrój. Albo odwrotnie: zmysłowy jazz czy R&B, kiedy karmicie się nawzajem truskawkami w czekoladzie, żeby zrobić z tego gorącą ucztę. Możesz też drażnić go samym brzmieniem słów: w losowych momentach pochyl się i szepnij niskim głosem coś w rodzaju „chrup, chrup, skarbie… nie mogę się doczekać, aż później pochłonę ciebie”, najbardziej uwodzicielskim tonem, na jaki Cię stać. Chodzi o to, żeby użyć dźwięku – muzyki, głosu albo nawet nagranych jęków. Możesz nagrać sam dźwięk tego, jak delektujesz się przysmakiem, i wysłać mu; jego wyobraźnia zrobi resztę. I nie wstydź się własnych, mało damskich odgłosów – siorbnięcia shake’a, głośnego łyku, brzęku łyżeczki wyskrobującej miseczkę do czysta. Dla niego to dźwięki seksownej kobiety, która bez skrępowania folguje sobie.
- Bodźce wizualne i media: sporo już było o Twoim ciele, ale możesz włączyć również inne pomoce wizualne. Na przykład obejrzyjcie razem feederystyczną erotykę albo „stuffing videos”. W sieci są nagrania kobiet jedzących ogromne ilości albo pokazujących swoje kolejne kilogramy – wspólne oglądanie jako gra wstępna bywa ekscytujące dla obojga i podsuwa nowe pomysły („chcesz spróbować tego, co ona robi?”). Albo poprzeglądajcie zdjęcia z serwisów w rodzaju FantasyFeeder, pokazujące postępy „przed i po” – i skomentujcie, co Was oboje kręci. Możecie nawet prowadzić własny mały album: dawne zdjęcia, na których jesteś szczuplejsza, obok dzisiejszych; pokaż mu je obok siebie i powiedz: „Zobacz, co ze mną zrobiłeś… dziękuję”. Taki wizualny dowód potrafi bardzo szybko podgrzać atmosferę (pewnie już nieraz fantazjował o Twoim „przed i po”). Inny pomysł: kiedy jesteście osobno, wyślij mu krótki filmik, na którym bierzesz wielki kęs czegoś i mrugasz, albo ujęcie brzuszka z własnej perspektywy po posiłku, z lekkim potrząśnięciem dla kamery. Takie migawki w ciągu dnia sprawią, że będzie niecierpliwie czekał na wersję na żywo.
- Zabawa smakiem i jadalne doznania: wpleć smak w kontekst seksualny na wesoło. Była już mowa o bitej śmietanie i sosie czekoladowym na ciele, ale da się to rozwinąć: może niech zrobi „body shot”, pijąc coś gęstego z Twojego pępka albo dekoltu (jeśli pępek jest dość głęboki, wlej tam odrobinę słodkiego likieru albo napoju!). Albo połóż kawałek czekolady między piersiami i poproś, żeby zjadł go bez użycia rąk. Pozwól mu odgryzać jedzenie z intymnych miejsc (na przykład trzymaj truskawkę w zębach i podaj mu ją ustami). Odwrotnie, Ty możesz posmakować jego w trakcie karmienia – pocałuj go z ustami pełnymi ciasta, przepychając mu językiem odrobinę do środka (bałaganiarskie całowanie!), albo zliż strużkę rozlanego wina z jego szyi. Sięgnijcie po smakowe lubrykanty albo rozgrzewające olejki w deserowych wersjach, żeby w pokoju pachniało i smakowało karmelem lub owocami. Chodzi o zatarcie granicy między jedzeniem a seksem – zrobienie z nich jednego zmysłowego doświadczenia, w którym smak jest równie erotyczny co dotyk.
- Temperatura i faktura: jeszcze jeden zmysłowy trop: zabawa temperaturą. Napij się czegoś gorącego, a potem go pocałuj, żeby poczuł na Twoim języku ciepło herbaty albo kakao – a zaraz potem dogoń to zimnym, lodowym pocałunkiem. Kontrasty potrafią elektryzować. Jeśli chodzi o faktury, może załóż aksamitny albo satynowy szlafrok – coś, co luksusowo dotyka skóry (Twojej i jego, kiedy Cię dotyka). Jeśli kręci go samo doznanie miękkości, połóżcie się na bardzo miękkim kocu z futerka na czas głaskania brzuszka, żeby wzmocnić przytulny nastrój. Drobiazgi w rodzaju brzęku lodu w szklance, ciepła bijącego z piekarnika czy piany we wspólnej kąpieli po obfitym posiłku (i czułego mycia się nawzajem) też po cichu dokładają się do tej zmysłowej uczty.
Dlaczego to działa: fetysz nabiera siły, kiedy kilka zmysłów niesie ten sam motyw. W feederyzmie tym motywem jest folgowanie sobie i obfitość. Zapachy tłustego jedzenia, odgłosy przyjemnego jedzenia, smaki słodyczy, obrazy krągłego piękna, dotyk miękkości – razem tworzą doświadczenie, w które da się zanurzyć. To prawie budowanie odruchu Pawłowa: czuje zapach pieczonych brownie i natychmiast myśli o Waszym seksownym deserowym czasie. Angażowanie wszystkich zmysłów pomaga też obojgu zostać w chwili; potrafi stworzyć rodzaj erotycznej bańki, w której nie istnieje nic poza zmysłową przyjemnością. Psychologicznie pokazuje, że myślisz o całości doświadczenia – dosłownie karmisz jego zmysły. A osoby w feederyzmie często opisują go bardzo całościowo: nie chodzi tylko o to, że „lubię tłuszcz” – chodzi o to, że kocham ten proces, dotyk, dźwięk burczącego brzucha albo zadowolonego westchnienia, zapach jedzenia, które koi, cały ten klimat. Dbając o te detale, wynosisz Wasze spotkania z poziomu „najpierw jedzenie, potem seks” na poziom pełnej erotycznej uczty dla ciała i głowy.
Przyjmij tę drogę: pewność siebie, rozmowa i zabawa
Na koniec kluczowy składnik tego wszystkiego: Twoje nastawienie. Prawdziwe erotyczne spotkanie z partnerem feederem oznacza przyjęcie drogi, którą idziecie razem. Należą do niej zmiany w ciele, psychologiczne bodźce i więź emocjonalna. Oto kilka podpowiedzi na koniec, żeby ta przygoda pozostała dobra i przyjemna dla Was obojga:
- Rozmawiajcie otwarcie i szczerze: jak przy każdym kinku i każdej intensywnej zabawie seksualnej, rozmowa jest podstawą. Powiedz partnerowi, które podpowiedzi z tego przewodnika Cię podniecają, a co do których masz wątpliwości. Ustalcie słowo bezpieczeństwa albo umówione sygnały, jeśli wchodzicie w mocniejsze D/s czy w przesuwanie granic jedzenia – na przykład „czerwone” znaczy natychmiastową przerwę, albo po prostu „potrzebuję chwili”, kiedy sytość robi się zbyt duża lub niewygodna. Obgadajcie też granice w realnym życiu: czy chcesz przybierać na wadze, a jeśli tak, to ile? A może wolisz, żeby zostało to bardziej w sferze fantazji niż kilogramów? Wspólne ustalenia chronią przed późniejszym żalem. Świetnym pierwszym krokiem jest dokładnie to, co robisz teraz: dogłębne poznawanie jego fetyszu. Zachęć go, żeby opowiedział o swoich konkretnych fantazjach i o tym, dlaczego tak działają. Im więcej rozmawiacie, tym bardziej intymna i oparta na zaufaniu staje się Wasza relacja. Pamiętaj: oboje macie czuć się wysłuchani i zaspokojeni. Twoja przyjemność i Twój komfort znaczą dokładnie tyle samo co jego fetysz. Najlepiej, gdy uda się znaleźć punkt, w którym te aktywności naprawdę sprawiają Ci przyjemność (i możesz się zdziwić, jak bardzo zaczną podniecać także Ciebie!).
- Zbuduj pewność siebie w swoim ciele: tycie albo obnoszenie się z już większym ciałem potrafi mocno zachwiać obrazem siebie u wielu kobiet – presja społeczna robi swoje. Ale w tej relacji dodatkowe krągłości są świętowane. Spróbuj zobaczyć siebie jego oczami: on uważa Twoją miękkość za szalenie seksowną, ceni każdy Twój centymetr, a każdy kolejny kilogram jest podziwiany. Pozwól, żeby ta ciepła uwaga podniosła Ci poczucie własnej wartości. Wiele osób feedee opisuje, że czuje się jak bóstwo, bo ich feederzy uwielbiają ich ciała. Jeśli przyłapiesz się na skrępowaniu związanym z brzuszkiem albo z jedzeniem przy nim, przypomnij sobie jego reakcję: głód w oczach i czułość. Odkrycie, że rzeczy uznawane przez Ciebie za „wady” są dla niego najgorętszą rzeczą na świecie, potrafi być niesamowicie wyzwalające. Przyjmij to! Noś ubrania, które kochasz, jedz to, co kochasz, i chłoń komplementy. Pewna kobieta w feederskim związku powiedziała: „Nauczyłam się utożsamiać sytość z podnieceniem, a tycie z byciem bardziej atrakcyjną”. inkl.com Słowo „nauczyłam się” brzmi zabawnie, ale dobrze pokazuje, jak przestawiło się jej myślenie na cieszenie się sytością i nowymi krągłościami jako czymś seksownym. Nie musisz stawać się kimś innym – wciąż jesteś sobą, tylko folgujesz sobie bardziej. Pewność siebie jest seksowna, kropka. A dla feedera nie ma nic seksowniejszego niż widok Twojej pewności siebie w ciele, które pomaga współtworzyć.
- Zdrowie i dobre samopoczucie: przy całej otwartości na przyjemność należy się krótka uwaga o zdrowiu. Feederyzm wiąże się z zachęcaniem do przybierania na wadze, a to na dłuższą metę ma konsekwencje zdrowotne. Kluczem jest świadoma zgoda. Jeśli świadomie tyjesz dla niego (albo dla wspólnej przyjemności), miej oko na swoje wyniki i samopoczucie. Można być większą osobą i zdrową jednocześnie, ale gwałtowne albo skrajne przybieranie na wadze potrafi przynieść kłopoty. Zadbajcie o to, żebyście oboje wiedzieli o związanym z tym ryzyku sniffieshush.com i miejcie plan na wypadek, gdyby któreś z Was zaczęło się martwić (na przykład przeniesienie akcentu na sesje opychania się, które odtwarzają fetysz bez ciągłego tycia, albo dołożenie ruchu dla siły, nawet jeśli kilogramów przybywa). Część par umawia się na granice w rodzaju „nie przekraczamy tylu a tylu kg” albo robi przerwy. Wyważcie fantazję i realne potrzeby życia. Kochający feeder powinien ostatecznie dbać o Twoje dobro, a nie tylko o swój fetysz. I wielu naprawdę dba – przede wszystkim chcą szczęśliwej, chętnej partnerki. Jak zauważono w jednym z tekstów, feederzy mówią, że jeśli relacja opiera się na pełnej zgodzie, obie strony są świadome związanego z tym ryzyka sniffieshush.com i podejmują decyzje wspólnie. Bądźcie więc w tym partnerami. Wzajemna troska może się nawet stać częścią Waszej bliskości (na przykład gotowanie kalorycznych, ale odżywczych rzeczy zamiast samego śmieciowego jedzenia). I pamiętaj, że wolno postawić granicę w stylu: „wejdę w te seksowne rzeczy, ale nie czuję się dobrze z przekraczaniem pewnego punktu”. Prawdziwy partner to uszanuje.
- Bawcie się i nie traćcie lekkości: ostatecznie chodzi o przyjemność i dobrą zabawę. Nie daj się wciągnąć w robienie wszystkiego „poprawnie”. Kinki są od cieszenia się nimi, często z solidną dawką humoru i wygłupu. Będą chwile z bałaganem (dosłownie ciasto na podłodze albo beknięcie, które kończy się chichotem). Będą momenty, kiedy jedno z Was nie będzie miało nastroju – i to jest w porządku, potraktujcie to lekko. Jeśli jakiś roleplay albo pomysł nie zagra, możecie się razem roześmiać, powiedzieć „no cóż, próbowaliśmy!”, a potem albo go podkręcić, albo odpuścić. Sam fakt, że wkładasz w to wysiłek, znaczy bardzo dużo – on pewnie czuje się szczęściarzem i jest podniecony już samym Twoim zainteresowaniem jego fetyszem. Więc nawet jeśli próba bycia stroną dominującą skończy się salwą śmiechu zamiast surowego tonu – to też moment bliskości. Intymność buduje się nie przez bezbłędne wykonanie seksownych scenariuszy, tylko przez dzielenie się doświadczeniami: kruchymi, głupimi i radosnymi. Feederyzm może wydawać się dziwny osobom z zewnątrz, jasne, ale to Wasza rzecz jako pary – noście ją z dumą i uśmiechem. Wiele feederskich par wypracowuje na ten temat świetne poczucie humoru („no jasne, że potrzebujemy większego łóżka – to mniejsze nas nie udźwignie!”). Ta lekkość sprawia, że erotyczne części są jeszcze lepsze, bo nie ma w nich wstydu, tylko akceptacja.
- Pielęgnujcie więź poza kinkiem: ten fetysz może stać się dużą częścią Waszej relacji, ale zadbajcie też o to, co nieseksualne – więź emocjonalną, wspólne pasje (poza jedzeniem, ha!), plany na przyszłość. Najsilniejsze pary feeder – feedee traktują kink jako przedłużenie swojej miłości, a nie jej jedyny fundament. Bądźcie więc również normalną parą: wychodźcie z domu (tak, wciąż można chodzić po górach albo tańczyć, nawet jeśli kochacie babeczki; jedno nie wyklucza drugiego!), rozmawiajcie o życiu, wspierajcie swoje cele. To chroni przed żalem („robimy tylko rzeczy z fetyszu”) i sprawia, że fetysz pozostaje ekscytujący, a nie rutynowy. Kiedy fundament jest mocny, zaufanie i czułość przelewają się do zabawy seksualnej i czynią ją jeszcze intensywniejszą. Wiesz, że on ceni Ciebie, a nie tylko Twój brzuszek, i odwrotnie. Dzięki temu chwila, w której trzyma ten brzuszek i mówi, że Cię kocha, znaczy jeszcze więcej. Poczujesz się bezpiecznie na tyle, żeby naprawdę odpuścić, głęboko sobie folgować i swobodnie eksplorować, bo miłość tam jest – wielka i solidna (podobnie jak Ty!).
Podsumowując: związek z feederem bywa niesamowicie erotycznym i wzbogacającym doświadczeniem. Sięgając po różne podejścia – od ubrania, przez dirty talk, po rytuały, które tworzycie – możesz utrzymywać jego zmysły na najwyższych obrotach i zbudować satysfakcjonujący wspólny rytm. Masz władzę nad przyjemnością w swoich rękach (a także w biodrach, ustach i brzuchu…). Ciesz się nią! Bądź odważna, bądź bezwstydna, a przede wszystkim bądź sobą na całej tej drodze. Jak widać z prawdziwych opowieści i mądrości społeczności, pomysłów do wypróbowania nie brakuje.
Pamiętaj, że pewność siebie i rozmowa to Twoi najlepsi sojusznicy. Kiedy zatapiasz zęby w dodatkowym kawałku pizzy, mrugając do niego, albo wchodzisz dumnie w tej obcisłej sukience, która pokazuje Twoje krągłości, nie karmisz tylko jego fetyszu – karmisz też bliskość i zaufanie między Wami. A to jest naprawdę sycące w każdym sensie.
Trzymając się tych podpowiedzi i dokładając własny akcent, owiniesz sobie partnera feedera wokół małego palca (albo, co może trafniejsze, wokół swojego dobrze nakarmionego ciała!). Oby przed Wami było wiele wieczorów pełnych sytości, podnieconych szeptów i czułych uścisków. Ciesz się każdym kęsem, każdym drgnieniem i każdą niegrzeczną chwilą – oboje na to zasługujecie. Smacznego i udanej miłości!

